City of Manchester Stadium
| Strefa kibica - Felieton |
Blue Camp
Wizyta na City of Manchester Stadium
Supernowoczesny stadion, na 48 tysięcy, w formie z pewnością podobającej się specom od architektury, niekoniecznie konserwatystom takim jak ja.
Po obiekcie oprowadza mnie jeden z siedmiuset pięćdziesięciu osób pracujących w klubie, miejscowy.historyk, pokazując wszelkie zakamarki.
Najpierw trafiam do Fame of hall, gdzie obejrzeć można zdobyte trofea, koszulki w które wsiąkał pot bohaterów Manchesteru, kibicowskie gadżety ( o dziwo zobaczyłem drewnianą kołatkę, jakiej myśliwi używają wyganiając zwierzynę z chaszczy, podobna do tej, jaka dostałem w podarunku od złośliwej, jak wówczas myślałem, żony ;-), a także fragmenty meczy - kamienie milowe dla Man City, w jej ponad stuletniej historii.
Po przejrzeniu torby z pamiątkami, kupionymi w klubowym sklepie, przez człowieka z ochrony obiektu, znalazłem się wewnątrz.
Pierwsze zaskoczenie niezliczoną ilością wejść na sektory. Na ścianach naklejone obrazki z angielskiej ulicy gdy jeden się pośliznął się i wyłapuje buty od paru osób, z abstrakcyjnym zapytaniem "czy ma to coś wspólnego z piłka nożną?".
Następnie trafiam do jednej z wielu otaczających całą koronę stadionu sal jadalnych gdzie przedstawiciele poszczególnych firm sponsorujących klub, spotykają się przed meczem, wspólnie jedzą lunch a następnie przenoszą się do wygodnych, skórzanych krzesełek na sektor. Mebelki to prosta Ikea, a drzwi pomieszczeń opisane są nazwą każdej z firm.
Pod dachem znajdują się również dwie duże sale restauracyjne, otwarte również dla tych, którzy chcieliby właśnie na swoim stadionie urządzić urodzinowa imprezkę.
Następnie trafiam do sali konferencyjnej gdzie oprowadzający mnie Chris namawia na foto, ale grzecznie mu odmawiam.
Dostaję się również do sali pomeczowej, gdzie pobiegać można po sztucznej nawierzchni; wydaje mi się że służy rozruchowi ażeby "nie złapać wilka", albo ze względu na panującą temperaturę zrzucić nadmierne kilogramy.
Dalej przemieszczamy się do szatni. Wszystkie boksy drewniane opatrzone są zdjęciem zawodnika, a piłkarze rozlokowani są poszczególnymi formacjami, co wpływać ma na polepszenie relacji między nimi i oczywiście na lepsza współpracę na boisku.
Ponieważ klub dba o wizerunek klubu rodzinnego, w ciągu całego tygodnia dzieciaki kibiców spotykać się mogą w sali komputerowej.
Również fanom, którzy od meczu do meczu przychodzą na City poświęcona jest cała ściana, gdzie na wielkim panoramicznym zdjęciu stadionu wypisane są ich imiona, nazwiska i teksty wielbiące swoją bejbi.
by Piotr Rodney Rodziewicz
Wizyta na City of Manchester Stadium
Supernowoczesny stadion, na 48 tysięcy, w formie z pewnością podobającej się specom od architektury, niekoniecznie konserwatystom takim jak ja.
Po obiekcie oprowadza mnie jeden z siedmiuset pięćdziesięciu osób pracujących w klubie, miejscowy.historyk, pokazując wszelkie zakamarki.
Najpierw trafiam do Fame of hall, gdzie obejrzeć można zdobyte trofea, koszulki w które wsiąkał pot bohaterów Manchesteru, kibicowskie gadżety ( o dziwo zobaczyłem drewnianą kołatkę, jakiej myśliwi używają wyganiając zwierzynę z chaszczy, podobna do tej, jaka dostałem w podarunku od złośliwej, jak wówczas myślałem, żony ;-), a także fragmenty meczy - kamienie milowe dla Man City, w jej ponad stuletniej historii.
Po przejrzeniu torby z pamiątkami, kupionymi w klubowym sklepie, przez człowieka z ochrony obiektu, znalazłem się wewnątrz.
Pierwsze zaskoczenie niezliczoną ilością wejść na sektory. Na ścianach naklejone obrazki z angielskiej ulicy gdy jeden się pośliznął się i wyłapuje buty od paru osób, z abstrakcyjnym zapytaniem "czy ma to coś wspólnego z piłka nożną?".
Następnie trafiam do jednej z wielu otaczających całą koronę stadionu sal jadalnych gdzie przedstawiciele poszczególnych firm sponsorujących klub, spotykają się przed meczem, wspólnie jedzą lunch a następnie przenoszą się do wygodnych, skórzanych krzesełek na sektor. Mebelki to prosta Ikea, a drzwi pomieszczeń opisane są nazwą każdej z firm.
Pod dachem znajdują się również dwie duże sale restauracyjne, otwarte również dla tych, którzy chcieliby właśnie na swoim stadionie urządzić urodzinowa imprezkę.
Następnie trafiam do sali konferencyjnej gdzie oprowadzający mnie Chris namawia na foto, ale grzecznie mu odmawiam.
Dostaję się również do sali pomeczowej, gdzie pobiegać można po sztucznej nawierzchni; wydaje mi się że służy rozruchowi ażeby "nie złapać wilka", albo ze względu na panującą temperaturę zrzucić nadmierne kilogramy.
Dalej przemieszczamy się do szatni. Wszystkie boksy drewniane opatrzone są zdjęciem zawodnika, a piłkarze rozlokowani są poszczególnymi formacjami, co wpływać ma na polepszenie relacji między nimi i oczywiście na lepsza współpracę na boisku.
Ponieważ klub dba o wizerunek klubu rodzinnego, w ciągu całego tygodnia dzieciaki kibiców spotykać się mogą w sali komputerowej.
Również fanom, którzy od meczu do meczu przychodzą na City poświęcona jest cała ściana, gdzie na wielkim panoramicznym zdjęciu stadionu wypisane są ich imiona, nazwiska i teksty wielbiące swoją bejbi.
by Piotr Rodney Rodziewicz
| « poprzednia | następna » |
|---|





















