Richard Dunne - zlekceważona legenda
| Strefa kibica - Felieton |
Od niedawna, kiedy to do klubu z City of Manchester Stadium trafił z Evertonu Joleon Lescott stało się jasne, że dni Dunne'a są już raczej policzone. I niestety, stało się, pod koniec okienka transferowego rosły irlandzki obrońca i kapitan The Citizens został sprzedany na Villa Park. W Man City grał od 2000 roku.Sprzedany - to jest odpowiednie słowo. Choć wcześniej wydawało mi się, że Dunne odchodzi, ponieważ nie widzi dla siebie miejsca w składzie i nie chce być rezerwowym, to jednak w świetle niedawnych wywiadów przeprowadzonych z Irlandczykiem już wiem, że został sprzedany, albo lepiej - wypchnięty z drużyny, której oddał serce i służył wiernie przez dziewięć lat. Czy tak się postępuje z żywymi legendami klubu? Dunne jasno mówi, że klub sprzedał go... bo potrzebował pieniędzy
Kupując zawodników za prawie 120 milionów funtów potrzebował sześciu, które zapłaciła Aston Villa za tego obrońcę. Może i się nie znam na księgowości, ale jak dla mnie trochę trudno "pokryć straty" takim transferem. Gary Cook(to ten pan kombinował przy pozbyciu się Dunne'a) najwyraźniej ma na tę kwestię inne poglądy, w dodatku zignorował zdanie samego Ryśka, który jasno zadeklarował chęć walki o miejsce w wyjściowej jedenastce! Ciekawi mnie zaś, co na to Mark Hughes? Coś mi się wydaje, że niewiele miał do powiedzenia. Dunne wprawdzie nie grał najlepiej w poprzednim sezonie(dwa gole samobójcze, dwie czerwone kartki - sięgając do statystyk), ale gdyby takie kryterium postawić każdemu, to właśnie większość Obywateli musiałoby opuścić klub, z Robinho na czele! Tyle się mówi i pisze o futbolu, jako dyscyplinie zdominowanej przez pieniądze, a tu... taka głupota(inaczej nazwać się tego nie da) zarządu City z powodu kasy.
Szkoda, że management City nie przypomniało sobie przypadku innej wielkiej legendy - Raula z Realu Madryt. Hiszpan miał swój gorszy okres, kiedy to niespecjalnie trafiał do siatki, nie napędzał drużyny i tym podobne. Sam wówczas zastanawiałem się, czy jego sprzedaż nie wyszłaby Królewskim na dobre. Klub na swoje szczęście tego nie uczynił, bo Raul to Real Madryt, a Real Madryt to Raul. Coś więcej, niż tylko napastnik. Dusza drużyny, kapitan, zarówno na boisku, jak i poza nim. Pozbycie się Raula byłoby jeszcze większym błędem, niż swojego czasu oddanie Claude'a Makélélé do Chelsea. Ciekawe, czy City odczuje brak swojego wieloletniego kapitana? Na złość sternikom - oby. Może to ich nauczy szacunku dla piłkarzy, którym się on należy.
by Angamoss
| « poprzednia | następna » |
|---|





















